Gipsowy atak

September 6th, 2002

Dzisiaj łódzki Atlas uruchamia pod Kielcami, kosztem 54 milionów złotych, zakład prażenia gipsu, dzięki czemu firma będzie mogła produkować w Łodzi płyty kartonowo-gipsowe.

Wytwórnia płyt ma być uruchomiona wiosną przyszłego roku.
Kilka lat temu łódzka firma z francuską Lafarge kupiła Zakłady Przemysłu Gipsowego „Dolina Nidy”.

– Rynek jest pojemny i rozwija się. W Polsce sprzedaje się od 2 do 5 razy mniej płyt gipsowo-kartonowych niż w Unii Europejskiej – podkreśla Aleksandra Paprocka, rzecznik Atlasa.

Autor artykułu: (z. ch.)

Pierwsza prywatna bursa

September 6th, 2002

W Łodzi powstała pierwsza bursa niepubliczna. Zorganizowało ją Łódzkie Stowarzyszenie Pomocy Szkole w byłej, zlikwidowanej przez gminę bursie przy ul. Rodakowskiego. Stowarzyszenie wykupiło budynek od miasta.

Uczniowie i studenci płacą tam tyle samo co w dwóch pozostałych w mieście bursach publicznych. Opłaty uczniów szkół ponadpodstawowych wynoszą 90 złotych, słuchaczy szkół policealnych 120 złotych, zaś najwięcej, bo 150 złotych miesięcznie, płacą studenci. Znalazło tam teraz pokój wielu studentów – w miejskich placówkach tego typu mogą zostać przyjęci tylko wówczas, gdy będą dla nich wolne miejsca.

W bursie zostało całe wyposażenie, dzięki czemu placówka mogła rozpocząć działalność już na początku roku.

Przypomnijmy, że gmina zlikwidowała 5 z 7 działających jeszcze w ubiegłym roku burs, uznając, że jest ich za dużo, a korzystają z nich głównie studenci. Z pozostałych dwóch, tylko bursa przy ul. Podgórnej ma jeszcze 200 wolnych miejsc.

Autor artykułu: (rok)

Straty „Infoleksu” rosną

September 6th, 2002

Łódzki Sąd Okręgowy przesłuchał wczoraj dwóch świadków w procesie o zwrot ponad 32 mln zł, które centrala Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zainwestowała w zakup i utrzymanie biurowca przy al. Śmigłego-Rydza.

Pozwany w tej sprawie Jerzy W., właściciel firmy „Infoleks”, nie uznaje roszczeń i żąda od ZUS wyrównania strat, jakie poniósł w związku z transakcją.

Wczoraj ich wysokość wzrosła z około 5,5 mln zł, których domagał się początkowo, do ponad 16 mln zł. Jak twierdził pełnomocnik Jerzego W., gdyby nie umowa z ZUS, unieważniona z winy zaniedbań zakładu, „Infolex” nadal mógłby czerpać korzyści z wynajmu spornego biurowca.

Przypomnijmy: „Infolex” kupił budynek przy al. Śmigłego-Rydza za 9,5 mln zł, a po trzech miesiącach odsprzedał ZUS za 25 mln zł. Afera, ujawniona jesienią 1999 roku, skończyła się oskarżeniem pięciu osób i unieważnieniem transakcji.

Mimo że budynek jest własnością „Infoleksu”, wciąż pozostaje w rękach ZUS. Zakład nie oddał go (korzystając z tzw. prawa do zatrzymania rzeczy), bo Jerzy W. nie zwrócił całej zainwestowanej przez ZUS kwoty. Pomieszczenia stoją puste, a ich ochrona i konserwacja obciążają konto zakładu.
Według prawników Jerzego W., ZUS bezprawnie przetrzymuje budynek, uniemożliwia właścicielowi dysponowanie nim i tym samym utrudnia spłatę.

Autor artykułu: (ak)

Zagrali dla hospicjum

September 5th, 2002

Samochód osobowo-dostawczy Renault Kangoo, łóżka rehabilitacyjne, sprzęt do sterylizacji przekazała wczoraj łódzkiemu hospicjum Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

– Przekazaliśmy podobne samochody piętnastu hospicjom w Polsce – mówi Aneta Głowacka z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. – Są to pojazdy klimatyzowane, można w nich przewozić niemowlęta i dzieci na wózkach inwalidzkich. Ułatwi to transport dzieci z małych miejscowości do ośrodków leczenia w Łodzi.

Pod opieką łódzkiego hospicjum pozostaje prawie pięćdziesiąt rodzin. Pracownicy zapewniają im opiekę paliatywną w warunkach optymalnych dla dziecka i jego najbliższych. Opieka medyczna rozliczana jest na podstawie kontraktów z Łódzką Regionalną Kasą Chorych. Samochód z WOŚP to piąte auto dla hospicjum. Do dyspozycji lekarzy i pielęgniarek są dwa samochody Renault i trzy Seicento.

– Łódzkie hospicjum jako jedyne w Polsce prowadzi terapię metodami inwazyjnymi i nieinwazyjnymi – mówi Piotr Stengert, dyrektor hospicjum.

Dzięki sprzętowi medycznemu od Wielkiej Orkiestry hospicjum ma więcej możliwości pomocy nieuleczalnie chorym dzieciom. Wkrótce powstanie centrum leczenia dzieci specjalnej troski, w tym dzieci niepełnosprawnych.

– Gmina zaproponowała mi adaptację willi Kindermanna przy ul. Rudzkiej lub domów przy skrzyżowaniu al. Unii i ul. Srebrzyńskiej – mówi Piotr Stengert. – Nie skorzystam jednak z tego, bo stan zniszczenia budynków jest tak duży, że tańsze będzie wybudowanie od fundamentów. Obiekt o powierzchni 500 metrów ma otaczać ogród lub park.

Autor artykułu: (jxb)

„Westa” do przedawnienia?

September 5th, 2002

Część zarzutów postawionych dziewięć lat temu Januszowi Baranowskiemu, byłemu senatorowi i byłemu szefowi nieistniejącego zakładu ubezpieczeniowego „Westa”, może się wkrótce przedawnić – poinformował sędzia Grzegorz Wasiński, przewodniczący IV wydziału karnego łódzkiego Sądu Okręgowego.

Baranowski został aresztowany w czerwcu 1993 roku. Zarzucono mu działanie na szkodę „Westy”. W końcu w październiku 1996 roku wyszedł na wolność z powodu złego stanu zdrowia. Jego proces jest od ponad dwóch lat zawieszony, bo jak twierdzą biegli medycy sądowi, były senator jest zbyt chory, by stawać przed sądem. Tymczasem Baranowski niedawno stawił się na posiedzeniu innego sądu – penitencjarnego. Sprawa dotyczyła zwrotu kosztów leczenia w więziennym szpitalu.

Następną kontrolę stanu zdrowia Baranowskiego w związku ze sprawą karną zaplanowano na listopad.

– Wtedy zadamy biegłym pytanie, czy charakter sprawy ma wpływ na możność uczestniczenia w niej oskarżonego – poinformował nas sędzia Grzegorz Wasiński.

Sprawa, w której niedawno uczestniczył Janusz Baranowski, dotyczy ponad 5 tys. zł kosztów leczenia, które od ośmiu lat próbuje odzyskać łódzki areszt śledczy.

Kierownictwo aresztu uważa, że gwałtowne skoki ciśnienia, dające objawy wylewu i kolejne pobyty w więziennym szpitalu spowodował sam aresztant przyjmując leki, których nie przepisała mu więzienna służba zdrowia. W maju 1994 roku w jego celi znaleziono bowiem lek, którego nie zalecał mu więzienny lekarz i sól kuchenną. W takiej sytuacji kodeks karny wykonawczy pozwala obciążyć aresztowanego kosztami leczenia. Sprawa trafiła do wydziału penitencjarnego łódzkiego Sądu Okręgowego.

Były senator wszystkiemu zaprzeczył: – Nie dokonywałem na sobie żadnych samouszkodzeń, nie miałem dostępu do żadnych leków poza podawanymi mi przez służbę więzienną – przekonywał sąd. Argumentował, że inni lekarze skoki ciśnienia w warunkach aresztu uznali za normalne, wynikające ze stresu. Kwestię znalezienia w celi leku i soli nazwał prowokacją.

W październiku ubiegłego roku Sąd Okręgowy postanowił obciążyć byłego senatora kosztami leczenia. Sąd drugiej instancji miał jednak zastrzeżenia do tej decyzji: uchylił ją, a sprawę skierował do ponownego rozpatrzenia.

Autor artykułu: (ak)

Interesy z Saratowem

September 5th, 2002

Przybywa kontaktów gospodarczych pomiędzy firmami z naszego regionu i z Obwodu Saratowskiego Federacji Rosyjskiej. Wczoraj w Łodzi gościł – na zaproszenie marszałka województwa Mieczysława Teodorczyka – Władysław Dmitriew, wiceminister stosunków międzynarodowych i współpracy gospodarczej z zagranicą z Saratowa, który uważa, że współpraca obu regionów szybko się rozwija.

– Jeśli w ciągu trzech kwartałów udało się nawiązać kontakty między szkołami Łęczycy i Pabianic, zachęcić pabianicką firmę budowlaną do budowania domów w Saratowie, zaplanować utworzenie Centrum Biznesu i uruchomienie wydziału zarządzania i marketingu jednej z prywatnych szkół wyższych z Łodzi, to jestem pełen optymizmu – powiedział nam minister Dmitriew.

W październiku odbędzie się duże seminarium budowlane z udziałem łódzkich firm w Saratowie, w listopadzie prezentacja naszego regionu dla rosyjskich VIP-ów. W czerwcu w Saratowie zorganizowano konferencję turystyczną „Polska – kraj w sercu Europy”, w której brały udział także biura łódzkie.

Autor artykułu: (z. ch.)

Szturm na języki

September 3rd, 2002

Rozpoczęły się zapisy do łódzkich szkół językowych. W większości z nich przed zapisaniem do konkretnej grupy uczniowie muszą wypełnić test lub porozmawiać z lektorem.

Najpopularniejsze są języki angielski, niemiecki i francuski, chociaż wiele szkół ma już komplet uczniów na włoski i hiszpański. W większości nauka na kursach rozpocznie się w połowie września.

Lektorzy języków obcych w Łodzi uważają, że najlepsze efekty nauki uzyskuje się w małej grupie (do dziesięciu osób) z nauczycielem, który ma dobre przygotowanie metodyczne. Zajęcia indywidualne polecają tylko wstydliwym i zapracowanym. Czasami polecają je też ludziom starszym, którym trudno jest nadążyć za grupą.

– Największym powodzeniem cieszą się w naszej szkole kursy standardowe: dwa razy w tygodniu po dwie godziny lekcyjne i raz w tygodniu po trzy godziny – mówi Małgorzata Nagórzańska z Centrum Językowego Berlitz.

– Językiem numer jeden jest angielski. Rodzice chętnie zapisują do nas już dzieci kilkuletnie: pięcio-, sześciolatki, które uczą się mówić po angielsku podczas zabawy. Pomagają im w tym maskotki z „Ulicy Sezamkowej”.

Coraz więcej młodych ludzi uczy się dla własnej przyjemności, dla lepszego zrozumienia przewodnika i… karty dań. Popularna metoda nauki to lekcje, w czasie których lektor prowadzi konwersacje, odzwyczaja od bezpośredniego tłumaczenia zdań polskich na język obcy.

Jeśli szkoła ma do dyspozycji dobry sprzęt audiowizualny, zaś lektorami są nauczyciele akademiccy lub cudzoziemcy, cena kursu wzrasta nawet do 40 zł za godzinę.

– Zauważyłem, że młodzież zapisuje się do grup średnio- i zaawansowanych, a ludzie powyżej czterdziestki na ogół do grup dla początkujących – mówi Marian Mikuś ze Szkoły Językowej British Center. – Może to potwierdzać obiegową opinię, że jako naród do nauki języków wzięliśmy się na serio od niedawna.

Za kurs dwa razy w tygodniu po dwie godziny trzeba zapłacić około 600 zł, w niektórych szkołach można tę kwotę rozłożyć na raty.

Do nauki języka angielskiego i niemieckiego jest duży wybór podręczników w księgarniach ogólnych i specjalistycznych. Francuską poezję i prozę oraz kasety, słowniki i podręczniki kupimy w ośrodku Alliance Francaise. Uczący się języka angielskiego mogą skorzystać z zasobów Biblioteki Brytyjskiej Uniwersytetu Łódzkiego.

Autor artykułu: (jxb)

Czyste ręce z Radomia

September 3rd, 2002

Wczoraj Komitet Wyborczy Liga i Sprawiedliwość w Sieradzu przedstawił swego kandydata do fotela prezydenta miasta.
Z ramienia koalicji wyborczej do samorządu Ligi Polskich Rodzin oraz Prawa i Sprawiedliwości o stanowisko prezydenta Sieradza ubiegał się będzie Cezary Szydło.

Kandydat jest 36-letnim inżynierem mechanikiem. Ma żonę Barbarę i 8-letnią córkę Dominikę. Pochodzi z Radomia. W Sieradzu mieszka od 13 lat. Pracuje w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej w Sieradzu. Jest absolwentem Politechniki Częstochowskiej, gdzie po roku 1989 był jednym z inicjatorów reaktywowania Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Należy do Prawa i Sprawiedliwości, wcześniej działał w Przymierzu Prawicy.

– Będę dbał o rozwój Sieradza. Chciałbym doprowadzić do zmniejszenia w naszym mieście bezrobocia. Będę promował lokalne przedsiębiorstwa i handel, wspierał oświatę oraz rodzinę, jako podstawową komórkę społeczną – zapewniał Cezary Szydło, kandydat Ligi i Sprawiedliwości..

Jego kampania przebiegać będzie pod hasłem „Prezydent czystych rąk”.

Autor artykułu: (wll)

Gimnastyka i muzyka

September 3rd, 2002

W klubie „Hipodrom” odbył się pierwszy konkurs tańca breakdance. Z taką inicjatywą wyszli chłopcy z sieradzkiej tanecznej grupy „Strefa”.

Do rywalizacji zgłosiło się 17 zawodników. Oprócz miejscowych formacji pojawili się tancerze z Pabianic i Łasku. Nie udało się dotrzeć grupie z Opola i Zduńskiej Woli.

Podczas dwugodzinnych popisów podziwiano salta i „kręcenie bąka” na głowie. Przybyła na dyskotekę młodzież nagradzała tancerzy gromkimi brawami, a jury w składzie: Arkadiusz Czyżak, Sławomir Górny, Tomasz Kubiak, bacznie ich obserwowało i typowało zwycięzcę konkursu. Nagrodą był puchar dyskoteki „Hipodrom”. Zwycięzcą został Marcin Krzemień.

– Postanowiliśmy, że za rok również zorganizujemy takie zawody, tyle że z większym rozmachem – powiedział Arkadiusz Czyżak, współwłaściciel klubu.

– Przyciągnęły one mnóstwo sieradzkiej młodzieży i naprawdę stały na wysokim poziomie.

Autor artykułu: (ask)

Szwed wygrał w Łodzi

September 2nd, 2002

Na kortach Miejskiego Klubu Tenisowego w parku Poniatowskiego w Łodzi zakończył się turniej tenisistów z cyklu ITF Futures Varitex Skarbiec Cup w Łodzi (z pulą nagród 10 tysięcy dolarów).

W finale gry pojedynczej Szwed Robert Lindstedt, zajmujący 615. miejsce w rankingu ATP „Entry System”, pokonał Norwega Stiana Borettiego 6:1, 6:2. Zwycięzca turnieju otrzymał 1300 dolarów i 12 punktów w rankingu ATP.

Jest to drugie z rzędu zwycięstwo Lindstedta w turnieju rozgrywanym w Polsce. 25 sierpnia wygrał inny futures, w Poznaniu. Teraz Szwed wyjechał do Warszawy, gdzie rozpoczął trzeci turniej tego cyklu (w sumie pula nagród musi wynieść 30 tys. dolarów). Na dobrą sprawę tylko Bartłomiej Dąbrowski (rozstawiony z nr. 1) oraz Francuz Eduard Roger Vasselin postawili Szwedowi opór.

Polacy liczyli na więcej, ale tylko Kamil Lewandowicz z Mery dotarł do półfinału. Łódzcy działacze liczyli na lepszą postawę w singlu zawodników MKT. Tenisiści gospodarzy nie wykorzystali szansy zdobycia kilku punktów ATP.

W finale debla para Marcin Gołąb i Marcin Matkowski pokonała Kamila Lewandowicza i Dawida Olejniczaka 6:3, 6:4.
W eliminacjach turnieju w Warszawie wystartowali Dąbrowski, Gołąb i Stasiak, a Matkowski przygotowuje się do turnieju szczecińskiego, w którym dostał „dziką kartę” (pula nagród wynosi tam 160 tys. dolarów).

Autor artykułu: (bk)